Powódź.
Piszę z mieszkania Marcina w Warszawie gdzie nie dotarła wielka woda. Do Piaseczna, ojczyzny mojej, ile jej trzeba cienić ten tylko się dowie, kto pod wodą, wielka fala dotarła. Toteż nie miałam prądu i nie narysowałam nic. Narobiłam za to zdjęć powodzi komórką - w ogóle śmieszna sprawa, mnóstwo osób stało i cykało zdjęcia aparatami, komórkami, kręcili filmy, a ja machałam do ludzi z TVNu (niestety nie zaproponowali mi roli w serialu). Wybaczcie jakość zdjęć, ale sępiłam na komórkę :)

moje okolice

tu garaż zalany

pan samochodzik nie żyje. zbieram na nowy pan samochodzik.
Ale to wszystko mogliście zobaczyć w TV. To czego NIE POKAZALI to nazwa najbardziej zalanego osiedla w mieście.
uwaga uwaga...

No to były wyspy jak nigdy w życiu...
Powinnam odzyskać prąd do poniedziałku. Jak nie odzyskam to idę z pochodnią na PGE.