Wpisy z tagiem: marudzenie
czwartek, 31 marca 2011
Przełom goni przełom
Dziś jest dzień rzeczy ważnych i ważniejszych, przełomowych i przełomowszych. Primo, koniec pracy jako asystentka ds. eksportu. Miałam dość tej pracy, a ta praca miała dość mnie. Na moje miejsce mój dotychczasowy szef, Steve, wybrał sobie jakiegoś chłopaka i wszyscy szczęśliwi. Z tej okazji nosiłam po firmie pożegnalne cukierki. W związku z dostaniem cukierka wielu pracowników firmy uznało, że ze mnie to jednak równa dziołcha i byli nad wyraz życzliwi i niesamowici w ogóle, niezależnie od kształtu naszej dotychczasowej współpracy. Szczególnie śmiesznie było jak poszłam do księgowej. - Proszę, noszę te oto pożegnalne cukierki. - A to pani odchodzi? - Tak, rozwód ze Stevem. - No proszę! Taki przystojny, a pani rozwodzi się z nim – skomentowała asystentka księgowej. - No tak. – Westchnęła główna księgowa. – I teraz ma chłopca... może będzie teraz szczęśliwszy. Było parę zgejowanych wydarzeń podczas tych trzech miesięcy pracy w firmie, ale to było najgejowsze :D Poza tym pożegnalny cukierek dostał się prezesowi. - A ja słyszałem, że pani z nami zostaje! „Oho” – to myśląc Ilona zaczęła stosować dedukcję. „Panu prezesowi się na poczucie humoru zebrało”. - Ależ nie, na moje miejsce nowa osoba, pan Paweł, ja szkolę... - Ale że w marketingu pani zostaje! WTF – pomyślałam. - Naprawdę? – zapytałam więc. - Tak, jako pomoc graficzna naszego przeciążonego grafika! OMFG WTF – pomyślałam. - Nic mi o tym nie wiadomo – rzekłam zgodnie z prawdą. Pan prezes uznał, że jeszcze to ogada z kimśtam cośtam i koniec końców mam niby cośtam graficzyć. To po co ja się wykosztowałam na pożegnalne cukierki pytam się :<? (<- klasyczny optymizm Ilony.)
Ostatnim przełomowym elementem, jaki niesie ze sobą dzisiejszy dzień, jest definitywny koniec mego dzieciństwa. Otóż kończy mi się legitymacja studencka i był dziś ostatni dzień jechania na bilecie ulgowym. Od teraz będą bilety dla dorosłych. Jestem oficjalnie STARA :< A bilet za 1,40 zachowam sobie na wieczną pamiątkę...
niedziela, 12 grudnia 2010
bardzo ważna informacja
Dziś szanowny pan wykładowca Jarosław G. sprzedał mi najpraktyczniejsze info, jakie otrzymałam w całej mojej karierze szkolnej. Otóż gdy opowiadałam mu, że nie lubię pracować i sama idea pracy zawodowej w moim mniemaniu ssie pałę, polecił mi portal www.szukammilionera.pl. W głębi ducha swego poczułam, że informacja o tym portalu pewnego dnia odmieni moje życie na lepsze.
Z innych niesamowitych wieści - doszłam do wniosku, że muszę wynaleźć sobie jakieś nowe hobby, coś, czego jeszcze w życiu nie robiłam. Nie wiem, może kupię książkę kucharską, znajdę milionera albo zapiszę się na jakieś garncarstwo. Jeśli macie w tym momencie nieodpartą potrzebę polecić mi jakiś fajny kurs / zajęcia / cokolwiek z Piaseczna / Warszawy to ja Was powstrzymywać nie będę ;) (Tylko nic edukacyjnego, bo to mnie nic a nic nie podnieca, takie edukowanie się.) Trzeba mi czegoś nowego albo skisnę, tak sobie wymyśliłam.
W sensie, no, i tak prędzej czy później skisnę, ale może chociaż jakoś to opóźnię...
wtorek, 26 października 2010
Lajf i digitale
Zdałam obronę na 5 i powoli wracam do rzeczywistości. Śmiesznie jest mieć tą 5. Zwłaszcza w kontekście tego, że podczas tych 3 lat studiów powtórzyłam zdanie "nie nadaję się na studia" tak wiele razy, że chyba nie umiem do tylu liczyć. Tak więc okazuje się, że nieważne, czy się do czegoś nadaję czy nie, nie stanowi to przeszkody do osiągniecia celów. Niniejszym dorosłam do rozpoczęcia projektu "Niesamowitych przygód" i jak mi się będą jakieś sensowne przygody przydarzać (sensowne, czyli skrajnie bezsensowne, czyli iloniaste takie, no, wiadomo o co chodzi) różnej natury, to ja tu będę zamieszczać. Przypominam, działalność komiksowa - fredaistyczna jest teraz pod adresem www.chatolandia.pl . Przypominam, bo wiem, że niektórzy nie zauważyli wpisu "przeprowadzka", gdzie było to ogłoszone :D Tak więc przygoda na dziś - digitale. Zaczęłam mieć fazę na digitale. Zamieszczam jeden w miarę udany na dowód, że jestem w stanie narysować coś więcej niż moje specialite de la maison, czyli kluskowe ludzki :)
Dobra, wiem, że fatalne proporcje i Bóg wie co jeszcze, ale co tam - to moje bejbi ;D Ach, dokładnie tego było światu trzeba - kolejny taki sobie digital painter :D |
Archiwum
Zakładki:
Komiksy (niepolskie)
Komiksy (polskie)
Sonda
...stuff
Tagi
Chata Wuja Freda on Facebook
|