RSS
poniedziałek, 14 lutego 2011
Marudzenie kolejna edycja

Zapisałam się na kurs prawa jazdy. Kolejna baba za kierownicą, tego było światu potrzeba ;) Już widzę oczami wyobraźni te wielokilometrowe karambole, których będę przyczyną, zmiażdzone karoserie, rachunki za AC i OC... (nawet nie wiem co to jest to ostatnie). Będzie super.

Zapisałam się też do kolejnej policealnej szkoły w związku z rzuceniem studiów i potrzebą dalszego wyżebrywania świadczeń z ZUS na osobę uczącą się.

Nie wiem za bardzo co ze sobą dalej zrobić zawodowo, czyli jak zwykle. Oto zdjęcie uczynione komórką w mojej obecnej pracy:

 

dungeon

 

Tak wyglądają zakłady, gdzie... produkuje się kosmetyki :) Zdjęcie przedstawia fragment drogi, który trzeba pokonać aby wziąć kilka z nich z magazynu. Słabo? Powinni to miejsce wynająć na plan filmowy do jakiegoś porządnego horroru. Byłaby z tego lepsza kasa niż z jakiejśtam produkcji kosmetyków.

Anywayz wygląda na to, że droga mego życia i droga owej firmy niedługo już pozostaną splecione, bowiem z wielu powodów planuję je rozpleść (Jezus jakie to było poetyckie porównanie to aż się sama sobie dziwię). Planowałam dłuższą przerwę, bo w sumie nie ma aż takiej potrzeby żebym robiła hajs. W związku z tym od razu sprawdziłam kilka serwisów z ogłoszeniami o pracę i...! Oto z odmętów internetu wyłoniło się ogłoszenie z mojej ex wymarzonej agencji. Czy poślę CV? Jasne ;)

Chciałabym ten jeden jedyny raz w życiu dostać pracę, w której bym sobie siedziała i pracowała i nie kombinowała jak by tu odejść już po tygodniu od przekroczenia jej progów. Czy gdzieś taka istnieje...?

Z drugiej strony mamy jeszcze postać mojej mamy, która dobiega pięćdziesiątki czy innej szcześćdziesiątki i nadal nie wie co chce robić jak dorośnie. Jako i ja nie wiem.

13:53, sasskhaya
Link Komentarze (2) »
środa, 15 grudnia 2010

Raz jeszcze historia zatoczyła obłędne koło i zgłosiłam Chatkę do konkursu "blog roku" i raz jeszcze w kategorii "foto, video, komiks". Kto jest jurorem w tej kategorii? Jak możemy przeczytać na stronie bloga roku jest to nikt inny, jak tylko

 

Juror w kategorii Foto, video, komiksAbsolwent wydziału fotoreportażu w GrisArt Escola w Barcelonie.

Główne obszary jego zawodowej działalności fotograficznej to: religia, nierówności społeczne oraz moralność.

Fotografował w kilkudziesięciu krajach. Jego prace wystawiane były między innymi w: Paryżu, Londynie, Warszawie i Krakowie. Tegoroczny finalista konkursu Grand Press Photo i BZWBK Press Photo (III miejsce). Wcześniej nagradzany i wyróżniany m.in. w: konkursie National Geographic (2005), Onet.pl (zdjęcie roku 2006) i Amnesty International (2008). Należy do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Krakowskiej Grupy Fotograficznej.

 

Też czujecie się głęboko przekonani, że ten miły i niewątpliwie wykształcony młody człowiek, którego życie zawodowe / artystyczne opiera się na światłocieniach, kolorach, zmyślnych kadrach i opowiadaniu głębokich historii obrazem, doceni moje niepokolorowane, kompletnie krzywe ludziki o ciastolinowych dłoniach i nostalgicznych spojrzeniach? Bo ja to nie mam co do tego wątpliwości :)

Co do głosowania - możemy sobie wszyscy odpuścić, bo moja kobieca intuicja coś silnie przekonuje mnie, że wygra blog o fotografii - mimo obiektywnego jurora i tak dalej. No ale zawsze link do chatki w jakimś nowym miejscu ;)

Tagi: bez sensu
16:53, sasskhaya
Link Komentarze (3) »
niedziela, 12 grudnia 2010
bardzo ważna informacja

Dziś szanowny pan wykładowca Jarosław G. sprzedał mi najpraktyczniejsze info, jakie otrzymałam w całej mojej karierze szkolnej. Otóż gdy opowiadałam mu, że nie lubię pracować i sama idea pracy zawodowej w moim mniemaniu ssie pałę, polecił mi portal www.szukammilionera.pl. W głębi ducha swego poczułam, że informacja o tym portalu pewnego dnia odmieni moje życie na lepsze.

 

Z innych niesamowitych wieści - doszłam do wniosku, że muszę wynaleźć sobie jakieś nowe hobby, coś, czego jeszcze w życiu nie robiłam. Nie wiem, może kupię książkę kucharską, znajdę milionera albo zapiszę się na jakieś garncarstwo. Jeśli macie w tym momencie nieodpartą potrzebę polecić mi jakiś fajny kurs / zajęcia / cokolwiek z Piaseczna / Warszawy to ja Was powstrzymywać nie będę ;) (Tylko nic edukacyjnego, bo to mnie nic a nic nie podnieca, takie edukowanie się.) Trzeba mi czegoś nowego albo skisnę, tak sobie wymyśliłam.

 

W sensie, no, i tak prędzej czy później skisnę, ale może chociaż jakoś to opóźnię...

Tagi: marudzenie
22:54, sasskhaya
Link Komentarze (2) »
środa, 17 listopada 2010
Nie ma dobrze, żeby nie było niedobrze.

Rozmowa o pracę poszła nieziemsko. Aczkolwiek full abstrakcja w wielu aspektach - była to np. pierwsza rozmowa, na którą poszłam piechotą. Szok ;) Ostawiłam się jak na wesele księcia Walii, więc wyglądałam prawie jak człowiek i w ogóle. Zaczynam od przyszłego tygodnia.

W związku z tym jednak... oddzwonili z jeszcze jednego miejsca. Z Dużej, Poważnej Agencji Reklamowej z centrum Warszawy. Marzenie mego żywota od roku 2007 wzwyż. Na rozmowę pójdę, ale jeśli nie daj Boże tam też się dostanę to chyba się pochlastam, bo to będzie dylemat mojego życia - czy nieziemska agencja, gdzie musiałabym dojeżdżać godzinę, czy dział marketingu, praca pod brand managerem dla dużej marki, kilka minut drogi od domu. Los powinien wiedzieć, że na takie dylematy Ilony nie wystawia się. To nieetyczne.

Chociaż z moim szczęściem to obie firmy spłoną od uderzenia pioruna i suma sumarum nie dostanę się nigdzie ;)

środa, 10 listopada 2010
Przygoda z Prawem Murphy'ego

Ktoś się wzruszył moim CV i oddzwonił. W dodatku firma, na której mi bardzo zależało, bo jest kurde tak blisko mojego miejsca zamieszkania, że nawet bym nie musiała jeździć tam autobusem - od drzwi domu mego do drzwi firmy mamy bowiem szokującą odległość 7 minut piechotą. To jest ważne w życiu, bo tracić codziennie 2 godziny na dojazd do pracy i z pracy to w skali paru lat TYYYYLE CZASU. No w każdym razie zadzwonili w piątek, zapytali czy nadal darzę ich firmę afektem (darzę), czy jestem dyspozycyjna (jestem) i ile mam życzenie dostawać pieniędzy za staż (to wy dajecie w ogóle jakieś pieniądze?). Po zebraniu ode mnie tych informacji Pani oświadczyła, że jeszcze tego samego dnia zadzwoni.

Tak się wzruszyłam tym stwierdzeniem, że nawet wybrałam sobie ciuchy na wywiad i zrobiłam makijaż.

Pani nie zadzwoniła.

Usiłowałam sobie wmówić, że podczas rozmowy powiedziała coś w stylu "zadzwonię dzisiaj lub w poniedziałek".

Nie zadzwoniła w poniedziałek.

We wtorek też nie.

Straciłam nadzieję, szukałam innych ofert i zabrałam się za znienawidzoną przeze mnie sztukę pisania listu motywacyjnego. Poszło nieźle, napisałam idealny list, w którym tak nieziemsko bajerowałam o swoich zaletach, że aż sama się zbajerowałam i przekonałam do tego, że jestem idealnym pracownikiem.

I właśnie wtedy zadzwoniła Pani z firmy, ta sama która nie zadzwoniła po raz drugi w piątek, ani w poniedziaek, ani nawet we wtorek. Mam rozmowę za tydzień.

To ci dopiero przygoda kurde.

 

11:48, sasskhaya
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 października 2010
Lajf i digitale

Zdałam obronę na 5 i powoli wracam do rzeczywistości.

Śmiesznie jest mieć tą 5. Zwłaszcza w kontekście tego, że podczas tych 3 lat studiów powtórzyłam zdanie "nie nadaję się na studia" tak wiele razy, że chyba nie umiem do tylu liczyć. Tak więc okazuje się, że nieważne, czy się do czegoś nadaję czy nie, nie stanowi to przeszkody do osiągniecia celów.

Niniejszym dorosłam do rozpoczęcia projektu "Niesamowitych przygód" i jak mi się będą jakieś sensowne przygody przydarzać (sensowne, czyli skrajnie bezsensowne, czyli iloniaste takie, no, wiadomo o co chodzi) różnej natury, to ja tu będę zamieszczać.

Przypominam, działalność komiksowa - fredaistyczna jest teraz pod adresem www.chatolandia.pl . Przypominam, bo wiem, że niektórzy nie zauważyli wpisu "przeprowadzka", gdzie było to ogłoszone :D

Tak więc przygoda na dziś - digitale. Zaczęłam mieć fazę na digitale. Zamieszczam jeden w miarę udany na dowód, że jestem w stanie narysować coś więcej niż moje specialite de la maison, czyli kluskowe ludzki :)

 

snail digital

 

Dobra, wiem, że fatalne proporcje i Bóg wie co jeszcze, ale co tam - to moje bejbi ;D

Ach, dokładnie tego było światu trzeba - kolejny taki sobie digital painter :D

czwartek, 14 października 2010

Obrona osiemnastego.

18:48, sasskhaya
Link Komentarze (3) »
piątek, 01 października 2010
Smutność

Zasnęłam na pół dnia i oczywiście ani odcinka nie zrobiłam, ani portfolio nie ruszyło, nic nie zrobione, Ilona leży, robota leży. Załatwiłam dziś za to dużo spraw z tak zwanym prawdziwym światem - odebrałam na przykład list ze skarbówki, w którym urząd wyjaśnił mi, że jestem mu winna pieniądze. Poszłam więc po raz pierwszy do tego urzędu i mówię ochroniarzowi, że chcę zapłacić i gdzie mam iść z tym.

- A za co zapłacić?

- Nie wiem. Napisali, że mam zapłacić.

- Znaczy, chce pani najpierw wyjaśnić sprawę?

- Nie, chcę zapłacić. Panie, co ja tu będę wyjaśniać, przecież to urząd skarbowy, jak coś zacznę wyjaśniać to się okaże, że jestem im winna dwa razy tyle.

Pokiwał ze zrozumieniem głową i mi wskazał stosowne okienko.

Byłam też dziś w ZUS. Załatwiłam sprawę szybko (!) miło (!) i bez kolejki (!!!!). Już nic z tego dnia nie rozumiem. NIC.

Dobra, idę rysować...

21:44, sasskhaya
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 września 2010
PRZEPROWADZKA

Teraz nowe wpisy będą pojawiać się na www.chatolandia.pl , gdzie już jest dzisiejszy odcinek.

Na www.fred.blox.pl nadal będę zamieszczać różne rzeczy, czasem i komiksowe. Póki co na szczycie będzie jednak "Ślimak szuka pracy", bo nadal szuka ;)

20:36, sasskhaya
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 września 2010
Ślimak szuka pracy.

Sprawa jest poważna. Znajduję w sieci coraz więcej ogłoszeń o pracę, w których dowiaduję się, że aby odbyć w danej firmie PRAKTYKI muszę mieć dwa lata doświadczenia. Napawa to moje serce smutnością nie do opisania. Tak więc postanowiłam posłużyć się tym oto skromnym komiksem online do celów rekrutacyjnych i rozpocząć wielką akcję o kryptonimie

ślimak szuka pracy

Po owocach mych czynów poznaliście mnie. Ponadto taki ślimak to:

- angielski zna

- wcale nie jest taki powolny (posiada atest turbo-ślimaka)

- prawie skończył studia licencjackie (zarządzanie, specjalizacja reklama – czeka teraz na obronę pracy) w Wyższej Szkole Promocji

- skończył Warszawską Szkołę Reklamy

- w związku z czym ma tytuł technika organizacji reklamy

- poważnie rozważa dalszą edukację

- zna się na obsłudze komputera bardziej niż przeciętna samica swego gatunku

- ma zabawny umysł

- a zarazem analityczny

- wbrew pozorom wcale nie jest mięczakiem

- umie pisać zdania wielokrotnie złożone i posiadł legendarną, niedostępną większośći społeczeństwa sztukę stawiania przecinków, a także wielu innych znaków interpunkcyjnych

 

Jeśli te supermoce nie przekonały Cię, iż jestem absolutnie niesamowitym kandydatem na jakiekolwiek wymyślone kiedykolwiek stanowisko, to jeszcze mam jakieśtam doświadczenie zawodowe.

 

- 9 miesięcy jako grafik

- 2 miesiące jako niewolnik asystentka działu księgowości

- 3 miesiące wklepywania danych

- miesiąc praktyk jako copywriter

- miesiąc praktyk jako grafik

- rok charytatywnego projektowania gry dla agencji interaktywnej

 

Ponadto ślimak ma nieziemskie zdolności organizacyjne i cierpliwość Buddy co udowodnił dwa lata dowodząc szwadronowi oszołomów, którzy nie wiedzieć czemu w liceum zgodzili się składać gazetkę szkolną.

 

Ślimak poszukuje miłej agencji reklamowej / interaktywnej / marketingowej / jakiejś w tym stylu, żeby go przygarnęła, ukochała i może nawet co miesiąc płaciła żołd. Najlepiej do działu kreacji, ale dział robienia kawy też by mógł być. Szukam bardziej doświadczenia niż pieniędzy, bom z domu bogata. Chętnie przyjmę też rady jak można zacząć pracować w jakiejś z wyżej wymienionych instytucji, ponieważ przekonałam się już, że wysyłanie im maili nie jest szczególnie efektywne. A, i praktyki też by mogły być, ale fajne jakieś.

Mój rejon to Warszawa i / lub okolice. Pracę zdalną przyjmę z dowolnej części globu ; )

Mam jeszcze na tyle instynktu samozachowawczego by nie podawać tu swojego numeru telefonu, więc proszę o kontakt na maila sasskhaya@gazeta.pl. Bóg zapłać ludzie kochane. Bezrobocie to stan umysłu i bardzo bym już chciała z niego wyjść.

 

19:20, sasskhaya
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
Tagi
Chata Wuja Freda on Facebook
Na bloga liczniki